piątek, 13 czerwca 2014

19.

- Czego chcesz ? - moje serce się zatrzymało, czy Styles był naprawdę taki głupi by się zgodzić temu idiocie?! 
- Harry nie! Nie zgadzam się. To są moje problemy! - wrzasnęłam do chłopaka, przez co mężczyzna za mną mocniej przycisnął lufę do mojej głowy.
- Ty się zamknij, a ty Harry pomożesz mi. - powiedział tym swoim obleśnym tonem.
- Zgadzam się na wszystko, ale ją wypuścisz. - wskazał na mnie. Usłyszałam zaś jego chytry śmiech.
- O nie, nie. Adel zostaje z nami. Będzie nam potrzebna.
- W czym...

~*~

Siedzieliśmy wszyscy razem przy barze. Byłam po środku. To było nie dorzeczna i nie do wykonania tego co chciał sprawca moich problemów. Najgłupsze, a zarazem najgorsze to jest że Styles na wszystko się godzi. Bez żadnych przemyśleń. Nie wierze że mu tak na mnie zależy. Coś musi być na rzeczy.
- A nie mogę na przykład dać tych pieniędzy? - zapytał Harry z nadzieją.
- Nie. - odpowiedział krótko.
- Ile mamy czasu ? 
- Nie wiem. Jak będzie ten moment zadzwonię do was.
- Pewny jesteś Harry że chcesz to zrobić ? Nie musisz. - powiedziałam na jednym wdechu. 
- Tak. - odpowiedział nawet nie patrząc się na mnie.
- Napiszę do was. A spróbujcie coś zrobić, a mam niespodziankę w zanadrzu. - zagroził. 
- Nie wszystko będzie dobrze.
- Styles, obrabowanie banku nie jest dobre... - wydusiłam z siebie.

_____________________________
Przepraszam że taki, krótki ale pisałam na telefonie i nie mam pojęcia czy jest w miarę czy nie... Jutro będzie następny, dłuższy. :)

piątek, 6 czerwca 2014

18.

Przez całe moje ciało przeszły ciarki. Nadal nie wiedziałam z kim mam do czynienia, albo jednak wiedziałam. Na pewno z mężczyzną, który chce zemsty. Odruchowo spojrzałam znów na drzwi, którymi weszłam przed chwilą.
- Usiądź koło mnie. Nie bój się. -odezwał się dziwnie miło. Ruszyła w jego kierunku,po chwili niepewnie zasiadłam na czerwonym krześle barowym. Moje serce zamarło, gdy zobaczyłam jego twarz. Niebieskie oczy, brązowe krótkie włosy i ten chytry uśmieszek. Wiedział co chce zrobić. Miał już cały plan zapewne w głowie. Jak będzie mnie torturował i przyjdzie mi powolna bolesna śmierć, a może będzie całkiem na odwrót. Za chwilę wyciągnie ze swoich spodni pistolet i przyłoży do głowy zimną lufę, mówiąc mi dobranoc zastrzeli. Nie jestem pewna, co ten chory człowiek ma w tej chorej głowie. 
- Dużo o tobie myślę.. - znów ten jego zwycięski ton, wie że nade mną góruje. Góruje gdyż się go boje, a strach to samobójstwo. 
- O-o mnie ? - zapytałam niepewnie, albo może za jąkałam. Chcę być silna, nie chcę pokazywać swojego strachy. No ale kurna trochę ciężko jak wiem że za chwilę umrę. 
- Tak. O tobie Adelaido Kane. Jesteś bardzo piękną kobietą.. - nagle przerwała mu
- Chyba nie w ten sposób o mnie myślałeś .
- Nie, raczej nie w ten. Bardziej w sposób hmm... jakby tu to określić... - zamyślił się na chwilę, więc wykorzystałam ten czas.
- Tego się nie da określić. Po prostu myślałeś jak mnie zabić.
- Dokładnie. -uśmiechnął się
- Psycho... - nie zdążyłam dokończyć bo w mgnieniu oka zostałam przygwożdżana do baru. Moja twarz była na mokrym od alkoholu blacie, a ręka zablokowana przez stalowy uścisk mojego wroga. Jego wargi zetknęły się z moją gorącą szyją. Poczułam że znów ten nie przyjemny dreszcz mną zawładną, gdy lekko ją pocałował. 
- Nazywam się Max. Nie pozwalaj sobie. - po tych słowach odsunął się i ponownie zajął swoje miejsce obok. Pomasowałam obolałą rękę.
- Co Ci się stało ? Komu podpadłaś ? - wskazał na moje siniaki i zeszytą ranę na głowie.
- Wypadek, co Cię to interesuję. Jak przed chwilą zrobiłeś mi kolejnego. - splunęłam w jego stronę.
- Wierzysz w niebo ? - zmienił znienacka temat.
- Daj już sobie spokój. Zabij mnie. 
- Pytam poważnie! - uniósł się
- Na pewno tam nie trafisz... 
- A ty ?
- Nie.
- A Beth ? - uśmiechnął się chytrze
- Trafi tam, ale nie teraz. Nie może. -  nagle moje oczy zaczęły piec
- Mam inny plan dla ciebie..
- CO?! 
- Nie zginiesz, to nie zrekompensuje mi śmierci mojego brata. Zginie ktoś Ci bliski. Może ona, a może ktoś inny. Długo Cię szukałem. I w końcu udało mi się pozbierać parę informacji o tobie. Jak myślisz czy ten chłopczyk z loczkami wie o tobie wszystko czy może zginie nie wiedząc nawet za co. 
- NIE! Nie kurwa ! Nie zgadzam się ! Powiedziałeś że ja zginę, że nikt nie ucierpi jak tu przyjdę - Chłopak gwałtownie wstał i chwycił skrawek mojej bluzki zrzucając mnie z krzesła. Nagle drzwi otworzyły się, a w nich stanął.. o nie... Harry.
Usłyszałam cichy chichot, a Max w jednej chwili wyciągnął spluwę ze spodni kierując w moją stronę. 
- Co się tu dzieje ?! - Wrzasnął przerażony Styles
- Harry proszę odejdź stąd! Uciekaj ! - zaczęłam płakać
- Może się zabawimy.
- Zostaw ją! 
- Mam dla ciebie zadanie kochaniutki, jeśli zależy Ci na niej zrobisz to co Ci każe. Inaczej będziesz ruchać pomnik... - przełknęłam głośno ślinę


wtorek, 3 czerwca 2014

17.

Siedzieli razem w jego sportowym samochodzie. Między nimi panowała głucha cisza. Właśnie koło nich przejechały wozy strażackie i karetka. Uciekli z płonącego mieszkania, zdążyli.
- Gdzie jedziemy ? 
- Nie wiem - odezwał się ochrypłym głosem, nie odwracając swojego wzroku z drogi.
Adelajda postanowiła już się nie odzywać. Znów wracają do początków. 
- To nie ja jestem ojcem dziecka Paulin... - popatrzył wreszcie na nią - ... to Zayn. 
- Ale czemu ... -chłopak jej przerwał
- Była impreza. Jedna głupia impreza. Jak wiesz ona się we mnie zakochała, a oni chcieli to wykorzystać. Dosypali jej do drinka coś, a potem była bardzo otwarta na ludzi. Zayn się nie mógł powstrzymać no i ... 
- Czy ona wie ?
- Że to Zayn? - pokiwałam głową potwierdzająco - Nie.
Dziewczyna siedziała w ciszy rozmyślając, o wszystkim. 
- Proszę powiedz coś.. - odezwał się Harry błagalnym tonem
- Czemu? - próbowała powstrzymać łzy
- Co czemu?
- Czemu jej ? - znowu głucha cisza. Harry głośno nabierał powietrze do swoich płuc by po chwili ciężko je wypuścić.
- Nie jestem potworem... - Adel popatrzyła na chłopaka, chwytając jego dłoń.
- Nie jesteś. Po prostu się zagubiłeś.. - Chłopak zatrzymał się z piskiem opon. Obrócił się całkowicie by móc zobaczyć ją w całej okazałości. Parę siniaków, zszyta rana głowy.
- Chyba.. J-ja.. się.. - nagle jego jąkanie przerwał klakson. Chłopak znów odwrócił się i odpalił auto.
- Muszę coś załatwić.
- Gdzie mam jechać ? - zapytał bez sprzeciwu.
- Sama. - powiedziała stanowczo.
- Jak to sama ?! - uniósł głos.
- Harry, to że się z tobą przespałam nie zobowiązuje Cię by mnie kontrolować.
- Nie kontroluj Cię.
- Odpuść, zapomnij, jestem kolejną z wielu. Zawieź mnie do miasta, dalej sama sobie poradzę.
Nie odezwał się już, tylko dodał gazu i ruszył wskazanym kierunku. Nie mógł się skupić, ręce mu się trzęsły, a myślami był przy wczorajszej nocy.  
Był już późny wieczór, gdy dojechali na miejsce.
- Harry, tu nasze drogi się rozchodzą. Chciałam Ci podziękować z całego serca, za wszystko. Pożegnaj Beth ode mnie. 
- Nie możesz. - patrzył wciąż przed siebie. Nie mógł popatrzyć na dziewczynę, której oddane jest w stu procentach jego serce. 
- Muszę. Nie ma tu dla mnie miejsca. - dziewczyna chciała wyjść ale drzwi w tym samym momencie się zamknęły - otwórz! - nadal patrzył wprost na pustą ulicę - Styles! Otwórz te cholerne drzwi! - krzyknęła
- Gdzie idziesz? Gdzie się zatrzymasz? Co się będzie z tobą dziać?
- Harry... martw się o siebie. Ja sobie poradzę. - drzwi nadal były zamknięte
- Pocałuj mnie. - odezwał się niemal szeptem.
- Co ? - dziewczyna zmarszczyła brwi.
- Pocałuj mnie kurwa ten ostatni jebany raz! - w końcu spojrzał na nią. Gdy się spotkały ich oczy, zamilkła. Jego oczy całe załzawione, warga lekko drżąca.. Nachyliła się i ostatni musnęła jego usta. Wszystko w niej do niego przyciągało. Musiała, chciała, pragnęła. Pocałować go ostatni raz.
Drzwi się w końcu otworzyły, a dziewczyna zwinnie wyszła z niskiego auta. Zaczęła iść wzdłuż ciemnej uliczki.
Obejrzała się za siebie, nadal tam stał. Obserwował każdy jej ruch. 
Skręciła w jeszcze ciemniejszą uliczkę.
W pod świadomości się cieszyła, że bez wielkiego trudu znalazła ten klub.
Wskazany przez brata, chłopaka którego zabiła z zimną krwią. Tego samego, który zabił jej siostrę. 
Pchnęła ciężkie metalowe drzwi i ku jej zaskoczeniu klub chociaż tak późnej pory był pusty. Weszła w głąb, jednak nie była sama. Przy barze, tyłem do niej siedział skulony mężczyzna. 
Przełknęła głośno ślinę ze strachu. Nagle cała odwaga z niej wyparowała. Drzwi za nią się zatrzasnęły z głośnym hukiem.
- Witam Cię Adelajdo. Gotowa na śmierć? 


________________________________________________________________

Przepraszam za:
1. Za ten rozdział co jest do dupy. Tak jak inne.
2. Za to iż musieliście tyle czekać.
3. Za to że te opowiadanie jest tak pokręcone i nie trzyma się kupy.
4. Za krótki rozdział.
5. Za to że was na każdym kroku was rozczarowuje.
6. Za wiele innych rzeczy.


Straciłam wenę. Wiem co mam pisać, ale nie wiem jak. Dużo nauki, jedynek itp.
No nie wyrabiam. Myślę by usunąć to opowiadanie. Jest bezsensu i pokręcone, to nie tak miało być. ;c 

Pozdrawiam i chce was powiadomić że myślę by usunąć te opowiadanie. 
Napiszę coś innego lepszego. Nie no muszę doprowadzić do końca. Muszę ! 
Nawet jakbym miała to pisać miesiąc. :D

Nooo ten tego :D
 BAYU BAYU, Tęsknie kociaki :*
Iiii... Zapraszam na 3 sezon mojego także pokręconego opowiadania Come to me:

heart-on-fire-fanfaction.blogspot.com


I

czwartek, 22 maja 2014

16.

- Powiedz mi - zażądała brunetka z założonymi rękoma na piersi
- Co mam Ci powiedzieć ? - Harry po chwili wziął się za dalsze przygotowanie śniadania
- O co chodzi z Paulin. Myślisz że głucha jestem albo głupia?!- dziewczyna podeszła bliżej bruneta, wściekłość w jej krwi buzowała
- Nic. Nie musisz wszystkiego wiedzieć. - odparł obojętnie obracając się i włączając piec
- W porządku. - Adel ruszyła do holu by ubrać buty
- Co ty robisz ? 
- Wychodzę nie widzisz ?! - oburzona zakładała swojego buta na prawą nogę o mało się nie wywracając.
- Nigdzie kurwa nie idziesz! - wyrwał jej adidasa z ręki rzucając nim na koniec korytarza
- Ogarnij się! Nie będziesz mi rozkazywał! - zaczęła biegnąć po buta, a za nią Harry.
- Puść mnie! - Styles przerzucił dziewczyne przez ramię i zaczął iść zadowolony krokiem w stronę pokoju. Adel zaczęła się rzucać, kopać i wyzywać chłopaka, ale to na nic. Kompletnie ją ignorował.
- Proszę Cię puść mnie... - zaczęła szlochać, a zielonooki zmartwiony stanem Adelajdy postawił ją na panele w swoim pokoju
- Nie płacz... - starł swoją ręką jej łzy z policzków
- A co mam robić. Nic już nie mogę ! Myślałam że mogę Ci zaufać.. - próbowała go wziąć na litość
- Tak bardzo chcę Ci powiedzieć, ale nie mogę... - wypuścił ciężko powietrze i tym razem zwinnym ruchem przyciągnął ją do siebie, by stykali się ciałami
- Podobam Ci się ? - zaczęła całować go po szyi, a Harry był w siódmy niebie
- Nawet nie wiesz jak bardzo.. - wymruczał 
- Przykro mi - oderwała od niego swoje usta i jednym ruchem obaliła go na podłogę.. ruchem nie zawodnym dla słabej dziewczyny " kopniak w kroczę "
- Kurwa! - Adelajda usłyszała że chłopak próbuje wstać i zatrzymać ją. Wybiegła z mieszkania, po chwili była już na drugim piętrze, biegła jakby od tego zależało jej życie. Miała dwa cele. Pierwszy pomóc Paulin, drugi pojechać do wskazanego klubu. To dziś, dziś miała się w nim spotkać z nim... 
Wybiegła z budynku, kierując się na przystanek. 
Spojrzała jeszcze w okna. 
- KURWA! - dziewczyna zaczęła biegnąć z powrotem, nie mogła go zostawić na śmierć. Biegła, ze łzami w oczach.
Była już na tym piętrze a z pod drzwi zaczął wydostawać się gęsty szary dym. Bez zawahania wbiegła do mieszkania.
- HARRY! - wołała szukając w pokoju, łazience... Nie mogła go znaleźć. W pewnym momencie usłyszała głośne kaszlenie. - Harry... - Rzuciła się w stronę kuchni. Zastała go tam, próbował ugasić płonące szafki i kuchenkę.
- Zostaw to... - sama zaczęła się dusić
- Muszę to ugasić ! - krzyknął wymachując ręcznikiem
- Kurwa, zaraz kuchenka wybuchnie ! - dziewczyna chwyciła chłopaka za rękę, splatając ręce. Harry stanął tam wpatrując się z szeroko otwartymi oczami. Podszedł do niej i pewnym ruchem pocałował ją. 

_________________________________________
WIEM, WIEM, WIEM... 
Za dużo pożarów no ale musiałam. 
Świetnie, nie ma to jak wywołać pożaru robiąc jajecznice + ja :D


Proszę o komentarze, opinie i co byście chcieli w dalszych rozdziałach. Na pewno wykorzystam coś :D 


KOCHAM WAS ! - RORY ♥

sobota, 17 maja 2014

15.

Siedziała na parapecie i patrzyła na szare ulice, szare bloki, a nawet szarych ludzi. Po jej policzkach spływały słone łzy. Nie mogła się otrząsnąć. Chciała w tym momencie uciec, uciec jak najdalej. Usłyszała jak ktoś się skrada za nią, lecz mimo to nie obróciła się by sprawdzić kto. Doskonale wiedziała kto to mógł być. Poczuła ciepłą dłoń na swoim ramieniu, która miała jej chyba dodać otuchy.


- Nie płacz - szepnął swoim ochrypniętym głosem - proszę, nie płacz - nawet nie wiem co mną kierowało, gdyż po chwili byłam w ramionach Stylesa, wypłakując się w jego tors. Jego ręce błądziły po moich plecach, delikatnie je głaszcząc
- To wszystko moja wina - wydusiłam z siebie
- To nie jest twoja wina ! 
- Widziałeś ją. Widziałeś jak leżała tam poparzona. Nie wiem co sobie zrobię jeśli nie przeżyje - Harry jeszcze mocniej mnie przytulił
- Nie mów tak, proszę...
W pokoju nie było słychać nic oprócz mojego szlochu. Przed oczami nadal miałam liścik, którym Zayn wymachuje mi wściekły przed oczami. Krzycząc że mnie nienawidzi i żebym znikła z ich życia. W tym momencie pomyślałam sobie że już nie długo. Już nie długo zniknę z powierzchni świata.

~*~

Przez szybę wpadają kąśliwe promienie słońca. Połykają mnie. Zabierają mi przejrzystość źrenic. Wstaję z bólem głowy, potykając się o wszystko. Wszystko leży na podłodze. Wszystko. W stercie naszych ubrań szukam swoich, po czym je odnajduje i zbieram. Harry nadal smacznie śpi. 
Potrzebuje gorącej kąpieli. Kieruje się do wyłożonej białymi płytkami łazienki, przeklinając pod nosem że Styles nie ma wanny, tylko prysznic. Ściągam dół bielizny, gdyż tylko to mam na sobie i weszłam do kabiny. Odnajduje kurek z czerwonym znaczkiem. Odkręcając go momentalnie jestem oblana gorącą wodą, a moja skórka się zaczerwienia. 
Stoję kilka minut rozmyślając jak z mojego wyżalania się jaki ten świat jest okropny, wylądowałam z nim w łóżku. No kurwa jak? 
To wszystko wina tego czerwonego winacza. Tak Adel, zwalaj winę na alkohol...



Harry



Moja komórka zaczęła wydawać z siebie nieznośną melodyjkę, budząc mnie przy tym. Jeśli dobrze pamiętam na pustym miejscu koło mnie powinna leżeć Adel. Gdzie ona do cholery jest ? 
Zerwałem się z łóżka ubierając bokserki, które leżały obok. 
Odrzuciłem połączenie, po czym zacząłem jej szukać po całym mieszkaniu. Mam nadzieje że nigdzie nie wyszła. Lecz była też i taka opcja gdyż jej ubrań nie było. Kiedy wszedłem na długi korytarz w moim mieszkaniu, do moich uszu dopłynął dźwięk włączonej wody. Odetchnąłem z ulgą uświadamiając sobie że bierze prysznic. Ta noc była inna. Była wyjątkowa?
Poczułem się inaczej niż z innymi dziewczynami na jedną noc. Poczułem się szczęśliwy. 
Wróciłem do sypiali by zabrać komórkę, po czym poszedłem do kuchni. Wyciągnąłem z szafki dużą zieloną miskę, a z lodówki jajka. Po drodze wziąłem parę innych przedmiotów i produktów potrzebne do zrobienia jajecznicy. Gdy mieszałem jajka, chwyciłem za komórkę, wybierając numer, który próbował się do mnie dodzwonić. Po trzech sygnałach odebrał.
- Czego ? - zacząłem niezbyt miło
- Może trochę milej ?! Uważaj na słowa. Jest z tobą ? 
- Zayn, chyba znasz odpowiedź. 
- Dobra, trzymaj ją z daleka od mojej matki... 
- Nie jestem pierdoloną niańką - przerwałem mu - nie wystarczając, że biorę te całe bagno z Paulin ?! 
- Stary, chyba jesteś mi coś dłużny. 
- Byłem. - poprawiłem Mailka - teraz to ty jesteś mi coś dłużny...
- Proszę Cię nie denerwuj mnie. Uratowałem Ci dupę, jeśli nie ja to byś siedział! - wrzasnął do komórki
- Jeśli nie ja, twoja blond dziunia już dawno Cię rzuciła. Stary weź się za siebie. - zerwałem połączenie. Zaprzestałem mieszania jajek, gdy zauważyłem Adel w drzwiach. Wypuściłem Ciężko powietrze, błagając kolejny raz dziś by nie słyszała rozmowy mojej i Zayna.

__________________________________________________________
Łaaaa. . .
Znów jestem. Postanowiłam doprowadzić to do końca.
Przepraszam że jest to do dupy! 
Starałam się. xddd
Dziękuje że jesteście! 
Jeśli nie wy, nigdy bym tu nie wróciłam :)
Proszę o komentarze, które są bardzoooo ważne dla mnie. Strasznie mnie motywują ! ♥

Jeśli chcesz o coś zapytać, albo po prostu popisać ze mną cz coś tooo : http://ask.fm/rory_styles

Ps. Jeśli jest tu ktoś kto chciałby być informowany o nowych rozdziałach zaraz po dodaniu. Proszę pisać na dole w komentarzach ! :) 
Nie ma problemu czy to :
Twitter
Facebook
Ask
GG
E-mail :)


Wszystko dla was! :) 
Bo dzięki wam nadal tu jestem ! ♥

Kocham was ! Rory ;)

niedziela, 4 maja 2014

14.

PROSZĘ O KOMENTARZE ! :) 
Waham się czy nie zawiesić tego bloga tak samo jak "Come to me!". Ale spokojnie, jestem tu dla was i to WY. Tak, właśnie Wy macie ostatnie zdanie. :)
Dziękuje za UWAGĘ i do czytania szybciutko! ♥ 


PS. Polecam wam muzyke, przy której pisałam i dobrze się czytam. WŁĄCZCIE TO JEŚLI CHCECIE SIĘ POCZUĆ JAK JA :)





Pożegnałam się z Paulin mocno tuląc, rozgrzane ciało nastolatki do siebie i szepcząc że wszystko będzie w porządku. Po czym razem z Perrie zaczęłyśmy biegnąć w stronę windy. 
- Chodź tędy będzie szybciej ! - krzyknęła zdyszana blondynka i otworzyła przede mną drzwi, których wcześniej nie zauważyłam. Okazało się że są to schody ewakuacyjne. Biegłyśmy naprawdę szybko i zanim się obejrzałam dotarłyśmy na parter. Mam bardzo złe przeczucia. Naprawdę nie wiem co się do cholery mogło stać i to mnie najbardziej zabija mnie od środka, ta nie wiedza.
- Powiesz mi co się dzieje ? - chwyciłam dziewczyne za ramie zatrzymując ją w miejscu.
- Zayn kazał mi Cię znaleźć, bał się że jesteś w środku domu.
- A czemu bał się? - spytałam zdezorientowana
- Wybuchł pożar, nie wiadomo co go spowodowało, albo kto.
- To straszne, nikomu nic nie jest ? 
- Jedynie Beth jest w szpitalu. Była wtedy w domu. Musimy szybko iść. - o nie, nie, nie... Tylko nie ona. Mam w sobie wielką nadzieje że nic się jej nie stało. Nie wiem co bym zrobiła jakby to by było coś poważnego, niż tylko zatrucie dymem. Ale jedno pytanie nie dawało mi spokoju. Przecież miała przyjechać dopiero za kilka dni, więc czemu znajdowała się w tym cholernym domu dziś?!


~*~

Jak najszybciej dojechaliśmy autem blondynki do miejskiego szpitala, tego samego co z niego dziś wyszłam. Aż nie dobrze mi się robiło na sam widok. 
- Ja jadę zaparkować, a ty idź na izbę przyjęć. Powinni tam jeszcze być. - oznajmiła mi zmartwiona nastolatka.

 Czym prędzej opuściłam ciepły samochód i zaczęłam biegnąć w stronę drzwi, które automatycznie się rozsunęły przed moim nosem.
Do moich nozdrzy napłynął zapach szpitala, przez który na mojej twarzy pojawił się grymas.
Rozejrzałam się po holu, by zorientować się gdzie aktualnie się znajduje. Spojrzałam na tabliczki nad kolejnymi drzwiami, po czym skierowałam się do drzwi z napisem: " IZBA PRZYJĘĆ" i mocno pchnęłam je do przodu. Oczywiście za dużo siły włożyłam w te otwieranie ponieważ odbiły się mocno od ściany, ta adrenalina.. 
Wszystkie oczy były skierowane w moją stronę, lecz je zignorowałam.. Przynajmniej się starałam ... 
Podbiegłam do recepcji, którą obsługiwała starsza pielęgniarka z ciepłym uśmiechem.
- Tak, słońce? - odezwała się spokojnie. Miała tą nutę w swoim głosie, która koiła wszystkie moje nerwy.
- Przywieźli dziś do was moją mamę. Mogła by mi pani powiedzieć gdzie ona się znajduje ? - skłamałam, nie lubię kłamać ale musiałam.
- Możesz mi podać jej imię i nazwisko ? Zaraz ją znajdziemy. Spokojnie skarbie.
- Beth Malik. - odwzajemniłam jej uśmiech.
- Beth ? Hmm.. - wystukała coś na klawiaturze i spojrzała na mnie - Betahany Malik ? 
- Tak! - potwierdziłam, a może wrzasnęłam?
- Słońce, musisz kierować się na pierwsze piętro. - pokierowała mnie, można było w jej głosie teraz wyczuć że było jej szkoda mnie.
- Co się znajduje na pierwszym piętrze? - kobieta zbladła.
- Oiom, słońce. - uśmiechnęła się smutno, a w moich oczach zawitały łzy. Zaczęłam znów biegnąć w stronę schodów. 

"Proszę Cię Boże, błagam by było wszystko dobrze. Nie zabieraj mi kolejnej osoby. Proszę. " - modliłam się w myślach. Zostały mi ostatnie parę schodków, a z oczy wymknęły się słone łzy. Naprawdę mam złe przeczucie, takie same jak tego dnia wahałam się czy wejść w tą uliczkę z Alison, czy po prostu zawrócić...
Na ostatni schodku poślizgnęła się, zjeżdżając w dół i nabawiając się siniaków. Klęknęła na zimnych schodach, podpierając się ręką, która mocno mnie bolała. Wzięła głęboki wdech i powiedziała sama do siebie.
- Adel, dasz radę. - wstałam.

niedziela, 27 kwietnia 2014

13.

Przez całą drogę byłam mocno wtulona w chłopaka. Wiatr rozwiewał moje brązowe włosy, czułam się inaczej, czułam się wolna. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się tą chwilą, gdzie nie wbijałam swoich paznokci w twardy brzuch Styles`a ze strachu. Moje oczy otworzyły się gwałtownie pod wpływem zatrzymania się pojazdu. Chłopak chwycił moje dłonie, które mocno go obwinęły. Przez moje ciało przeszło przyjemne uczucie. Kurwa muszę się ogarnąć. 
- Musisz mi dać oddychać, skarbie. - szybko zebrałam swoje ręce zaplatając je na klatce piersiowej.
- To nie wygląda jak mój dom.. - Burknęłam sarkastycznie w stronę loczka. 
- Co ty nie powiesz. - z pełną gracją zsiadł z motoru. Naśladowałam ruchy mojego "bohatera" ale coś poszło nie tak i wylądowałabym w jego silnych ramionach ZAŚ. Przewróciłam oczami na nagłą zmianę sytuacji.
- Eghm... - odchrząknęłam, Harry pomógł mi stanąć na nogi, lecz swojej ręki nadal trzymał na mojej talii - Możesz ? - wskazałam na jego rękę, na twarz zielonookiego pojawił się szeroki uśmiech.
- Kochasz wpadać w moje ramiona ! - oznajmił na co stanęłam jak wryta.
- Że co ?! - zmarszczyłam brwi
- Przyznaj się że lubisz lądować w moich ramionach ! - powtórzył, a moja twarz jak miewam zalała się szkarłatem
- Zaraz moje kolano może wylądować na twoich.. - wskazałam na jego przyrodzenie. Usłyszałam jego śmiech, boże.. to najpiękniejszy śmiech jaki w życiu usłyszałam. Przybiła "face plama", dosłownie uderzyłam się w czoło. 
Na co spotkałam się na zdezorientowaną miną Harolda.
- Po co tu jesteśmy ? - no właśnie po co stoimy pod wielką kamienicą z czerwonej cegły, od dziecka chciałam w takiej mieszkać. Kocham takie budowle.
- Chodź chce Ci coś pokazać. 
- Ale obiecaj że zawieziesz mnie po tym do domu. 
- No okeey.. - odezwał się obojętnie.

~*~

Wsiedliśmy do małego pomieszczenia, które zwane jest windą. W środku zaskoczyło mnie wielkie lustro, ale i też zniesmaczyło. Jak ja wyglądam ..
Loczek zajął się wciskaniem odpowiedniego guzika, a ja poprawianiem tej czupryny.
Winda się zatrzymała, strasznie szybko. Chłopak wyszedł, a ja nadal zajmowałam się swoimi włosami.
- No chodź. - pośpieszał mnie.
- A nie mogę jechać jeszcze raz ? - na moje pytanie usłyszałam tylko donośny śmiech towarzysza.
- Wyglądają idealnie.. - moje oczy się otworzyły szeroko na jego dobór słów.
- Serio ?! 
- Nie, na niby. chodź !
Szliśmy długim korytarzem, gdzie na końcu znajdowały się matowe czarne drzwi. Wow, czułam się przerażona ?
Otworzył mi je, ale w zamian mnie przepuścić jak na dżentelmena wypadało, wcisnął się przede mnie.
- Frajer.. - prychnęłam pod nosem, o kurna on to usłyszał.. po czym to odkryłam ? Bo teraz byłam przyciśnięta do brązowej ściany.
- Coś ty powiedziała ? - widać że był bardzo wkurzony, a językiem potocznym był bardzoo wkurwiony.
- Fraj.. - nie spodziewałam się tego, moja wypowiedź została przerwana przez jego usta, które wpiły się w moje. Nie powiem że mi się nie podobało.. ~ Przerwij to ! ~ w mojej głowie rozbrzmiał głośny krzyk... Alison. Moje oczy napełniły się słonymi łzami, a Styles`a z całych sił odepchnęłam.
- Co ty robisz ? - chłopak znów się niebezpiecznie zbliżył
- Przestań ! - krzyknęłam w jego stronę kiedy chciał znów połączyć nasze usta. 
- Widziałem że Ci się podobało .. O co Ci kurwa chodzi ? 
- Zostaw mnie do jasnej cholery ! - krzyknęłam ponownie w jego stronę, te zdarzenia wróciły.. Znaczy... o nich nigdy nie zapomniałam, ale teraz wróciły bardziej przejrzyście. Teraz czuje się tak samo jak w tą noc.
Chłopak z całych sił walną w czarną powierzchnie drzwi. Strasznie się wkurwił. 
Nagle odskoczyłam gdy drzwi się nagle otworzyły, a do holu weszła młoda dziewczyna. Z wyglądu była bardzo ładna, ciemne brązowe włosy tak jak i te hipnotyzujące brązowe oczy.
- Co tu się dzieje ?! - zaskoczyła mnie gdy wydusiła z siebie w końcu jakieś zdanie.
- O to samo się ja pytam ! - patrzyłam ozięble na Styles`a
- Ohh.. gdzie moje maniery. Adelaido to Paulin, siostra Louis`a. - dziewczyna spoglądała raz na mnie, raz na tego ćwoka.
- Ty mi pomożesz ? - zapytała błagalnie. ŻE CO ?!
- Proszę ?
- Harry powiedział że pomożesz mi z tym problemem .
- Że co KURWA ?! - ten bydlak stał tam z tym swoim uśmiechem.
- Nie, nie wrobisz mnie w to Styles. - kręciłam przecząco głową.
- Nie masz wyboru, jest zdana tylko na ciebie. Mnie już nic nie obchodzi, mam to wszystko w dupie.
- Ale z ciebie pierdolona dziwka Styles ! - wrzasnęłam w stronę chłopaka, którego chyba moje słownictwo zaskoczyło. 
- Chodź ! - chwyciłam dziewczyne za rękę ciągnąc w stronę z którego przed chwilą wyszła.

~*~

Okazało się wyszliśmy na dach, który pełnił funkcje ogrodu. Przysiadłam na skraju, jeden ruch i lecę w dół. Słyszałam jak dziewczyna już od kwadransa szlocha. I co ja mam robić, chciałabym jej pomóc lecz nie długo umrę sama...
No japierdole, myśl !
Wstałam ostrożnie, trzepiąc swoje spodnie z brudu.
Dziewczyna naprawdę wyglądała jak by się jej cały świat walił, kurwa bo wali ...
- Powiedziałaś rodzicom ? - przysiadłam koło niej, widziałam że mnie uważnie obserwuje. 
- Nie.. - odezwała się dławiąc płaczem. Przybliżyłam się do niej i objęłam. Poczułam że tego potrzebuje.. Nawet ja tego potrzebowałam.
- Przecież oni mnie zabiją ... Wyrzucą.. - westchnęłam ciężko.
- Czemu tak myślisz? Może nie będzie tak źle. - pocieszałam załamaną nastolatkę.
- Serio, mojego brata wydziedziczyli kiedy okazało się że bierze udział w wyścigach... A co będzie ze mną dopiero ?! 
- O boziu.. - szepnęłam, nie wiedziałam że będzie tak ciężko. - Wiesz że jeśli zdecydujesz na aborcje, co jest rzeczą nie legalną, mogą być komplikacje. Czy nie chcesz mieć rodziny ?
- Chcę, marzę o tym. Ale pierw chciałabym skończysz szkołę, mieć pracę, znaleźć męża, a wtedy dopiero dzieci..
- No to się porobiło.. 
- Lubie Cię.. - oznajmiła nieśmiało nastolatka, zaskakując mnie przy tym pozytywnie..
- Mnie? 
- Tak, pomagasz mi chociaż się w cale nie znamy..
- Może i nie, ale każdy ma w sobie tą cząstkę dobra. 
- Lecz nie każdy ją jeszcze odkrył .. - dodała
- Dokładnie..
- A co skłoniło Cię do tego że ją odnalazłaś.
- Moja siostra.. 
- Chciałabym mieć siostrę.. - oznajmiła
- Ja też. - szepnęłam jej do ucha, chciało mi się ryczeć w tym momencie jak małe dziecko..
- Co się stało z twoją siostrą ? 
- Hm.. - wahałam się czy jej powiedzieć.. Czy wyrzucić to z siebie.
- Przepraszam, nie powinnam. 
- Nie, nic się nie stało - uśmiechnęłam się pocieszająco - zginęła.. Wszystko się spieprzyło w jedną noc.. Wracaliśmy z imprezy, zawsze kiedy rodzice wyjeżdżali my szalałyśmy.. Nasi rodzice w ogóle się nami nie zajmowali.. Kiedy okazało się że skręciliśmy w jedną z najniebezp... - boże nie wytrzymałam, rozpłakałam się.. Dziewczyna objęła mnie mocno, szepcząc do ucha.. - Już dobrze.. - jedną ręką głaskała mnie po plecach, czułam się jakbym była z Alison, jakby nigdy mnie nie opuściła. 
- Zabili ją.. - powiedziałam przez płacz, tak ciężko mi było w tej chwili.. Czułam jak umieram, nie fizycznie.. tylko psychicznie.
Zanim się obejrzałam, opowiedzieliśmy sobie o wszystkim co nas spotkało w tym okrutnym świecie, a zimna noc zawitała nas ciemnością. Nagle usłyszeliśmy że drzwi się otworzyły, a do środka wpadła zdyszana blondynka. 
- Błagam musisz iść ze mną ! - krzyknęła w moją stronę, popatrzyłam na nastolatkę obok widać było że nie przepadała za dziewczyną Zayna.

___________________________________________

Łokeey już mamy 13 rozdział :) Nie mam pojęcia ile zostało jeszcze do końca. W sumie to ja co rozdział improwizuje.. To miała być taka odskocznie od tego co planuje do przodu, chciałam siąść do laptopa i pisać to co mi teraz do głowy przyjdzie :) 
Kocham was i dziękuje za te wyświetlenia i komentarze! ♥.♥'
Kocham, kocham, kocham..
Postanowiłam iż :

Come to me ! ~Nowy rozdziały będą w piątki :)
Just Friends ? ~ Sobota ! :D
Samotność nie boli, prawda ? ~ Niedzielaaaa :3 

Jeżeli chcecie ze mną porozmaiwać lub popisać to :
TT : @Roksanax16 
E-mail : roksana.brylkax16@gmail.com <--- jestem tu 24h :D 

Jak zawsze proszę o komentarze z opinią do rozdziału, całusy :*